- Wejść? - spytała Tamara lustrując otwarte białe drzwi.
Wytężyłam słuch słysząc dobiegające z głębi pomieszczenia szmery.
- Jasne - wyszeptałam z ironią. Zapuściłam żurawia zaglądając do środka. Dostrzegłam Harry'ego Stylesa i Louis'a Tomlinsona.
Wejść, czy nie wejść? - myślałam nerwowo. Może by nas wygonili, a może wręcz przeciwnie. I wtedy Tamara zrobiła coś czego robić naprawdę nie powinna. Pchnęła mnie do przodu i tym sposobem obie stałyśmy w pomieszczeniu na przeciwko dwóch wokalistów.
- Yy... - zrobiłam krok w tył i nadeptałam na czyjąś nogę. Widząc, że Tamara stoi przede mną odskoczyłam do przodu, po czym odwróciłam się do tyłu.
Stał przede mną Horan. Najprawdziwszy Niall Horan. Na jego twarzy malował się grymas wywołany bólem stopy.
- O Boże! - wrzasnęłam przeczesując palcami włosy. - Przepraszam... naprawdę przepraszam... - wołałam. - Tak strasznie mi przykro! Jestem taka...
- Cicho... wybaczam ci, jasne? - Niall uniósł brwi uśmiechając się sztucznie. - Jak wy tu weszłyście?!
Spojrzałam wielkimi oczami na Tamarę. Stała pomiędzy Harry'm a Lou przyglądając się im od stóp do głów. Z zespołu zawsze najbardziej lubiła tę dwójkę.
- Drzwi były otwarte, ochroniarza nie było. Zauważyliśmy ich - wskazałam na zakłopotanych chłopaków - i weszłyśmy do środka.
Niall zupełnie zignorował moją odpowiedź i spojrzał na kolegów.
- Liam z Zayn'em nas wołają. Dziewczyny chcą też nasze autografy... - powiedział zdejmując przepoconą koszulkę.
- O Boże... - szepnęłam przytrzymując się przyjaciółki.
Cała trójka spojrzała na mnie z niekrytym zdziwieniem. Blondyn szybko machnął ręką i włożył fioletowy t-shirt. Harry cicho poprosi mnie żebyśmy wyszły, gdyż Niall ponoć miał ostatnio nie najlepszy humor. Gdy drzwi się za nami zatrzasnęły złapałam Tamarę za ręce i ścisnęłam je mocno zaciskając powieki.
- Sophie... uspokój się, dobrze? - wyszeptała przyjaciółka widząc jak po moich polikach spływają pojedyncze łzy. - To, że nas wygonili nie jest powodem do płaczu!
Oderwałam się od Tamary uśmiechając szeroko.
- Czy ty sądzisz, że płaczę, bo nas wyrzucili? To łzy szczęścia! Wreszcie miałam okazję porozmawiać z ulubionymi wokalistami One Direction! Spełniło się moje największe marzenie!
Dziewczyna znowu mnie uściskała. Ruszyłyśmy pod scenę gdzie Liam z Zayn'em rozdawali autografy. Usłyszałam za nami trzy znajome głosy i wkrótce dołączyli do pozostałej dwójki. Na to dziewczyny zareagowały głośnymi piskami, oklaskami i krzykami. Nagle ogarnęła mnie nieopanowana złość. Kilka dziewczyn obrzuciło mnie chłodnymi spojrzeniami. Nie uszło to jednak uwadze chłopakom z zespołu. Ruszyłyśmy z Tamarą na koniec kolejki po autografy.
- Sophie! - usłyszałam czyiś męski głos.
Odwróciłam się i ujrzałam machającego w moją stronę Niall'a Horana. Skąd znał moje imię?! Dlaczego nagle chciał, żebym podeszła, chociaż jeszcze kilka minut temu zabijał mnie wzrokiem? Podeszłyśmy szybko z Tamarą do stolika, przy którym siedziała piątka chłopaków zaczynając od Zayn'a, a kończąc na Niall'u.
- Słucham, Niall? - spytałam wyraźnie akcentując jego imię na co dziewczyny stojące w kolejce bardzo wyraźnie zmarszczyły brwi i ułożyły usta w literę ,,o".
- To byłoby niesprawiedliwe gdybyście teraz poszły na koniec kolejki - odpowiedział za Nialler'a Harry. - Przyszłyście do nas za kulisy narażając się na walkę z Paul'em po autografy, a my i tak wam ich nie daliśmy - westchnął.
- Rzeczywiście - wymamrotała Tamara starając się nadać swojemu głosu smutny ton, ale satysfakcja nie pozwoliła jej na to.
Wyciągnęłam aparat z torby na co Niall zarumienił się. I wtedy coś sobie przypomniałam.
- Oj... Niall... Dziękuję za oddanie aparatu - powiedziałam.
- Nie ma za co - odparł.
Zrobiłam zdjęcie z każdym chłopakiem z zespołu z osobna, a następnie z całą piątką i Tamarą. Dziewczyna kilkanaście zdjęć napstrykała sobie z Lou i Hazzą. Fanki bardzo się niecierpliwiły, ale żadna z nich nie miała zamiaru zrezygnować z autografu i zdjęcia. Nie mogłam poradzić sobie z trzymanymi w rękach rzeczami. Cappuccino kupione chwilę temu, kartki z autografami, aparat i torba na łokciu, która przed chwilą zsunęła się z ramienia. Niestety torowałam drogę jakiejś niewychowanej dziewczynie, która tak bardzo lgnęła do Zayn'a, że potknęła się o moje nogi i obie ległyśmy na ziemi. Usłyszałam salwy śmiechu. Zignorowałam je próbując się podnieść. Pomógł mi w tym Niall. Pozbierałam swoje rzeczy, wrzuciłam je do torebki i pożegnałyśmy się z chłopakami. Ruszyłyśmy na przystanek autobusowy.
~ * ~
Otworzyłam oczy. W pokoju było już zupełnie jasno, a zegar na ścianie wskazywał dziesiątą dwanaście. Wyskoczyłam z przytulnego i nagrzanego łóżka stając przed ogromnym, okrągłym lustrem. Moje włosy sterczały na wszystkie strony. Zapewne od lakieru, którego wczoraj zużyłam pół butelki. Rozczesałam splątane włosy, splotłam je w kłosa i ruszyłam wybrać jakieś ciuchy. Niestety wybór nie był zbyt duży. Ze względu na upał panujący na zewnątrz włożyłam jeansowe ciemne szorty, turkusową bokserkę i długi naszyjnik zakończony moim imieniem. Wyszłam na balon boso. Miałam stamtąd idealny widok na Big Bena i tę piękniejszą część ukochanego Londynu. Mogłabym przesiedzieć na balkonie dłużej, ale otrzymałam sms'a od Tamary:
,,Cześć, Sophie! Śpisz? Przepraszam jeżeli Cię budzę. Miałabyś ochotę na spacer? Śnił ci się Niall? Do zobaczenia!"
Jak na nią ten sms był krótki. Zazwyczaj pisało dłuższe i mniej konkretne wiadomości. Bardzo chciałam się z nią zobaczyć, bo co do jej pytania o ten sen to... Niall śnił mi się dzisiejszej nocy. Nie pamiętam za wiele. Tylko jego twarz. Zeszłam na dół. Rodzice jedli śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się i wyciągnęłam tosta z tostera. Posmarowałam go masłem, położyłam szynkę i zaczęłam jeść popijając sokiem pomarańczowym.
- Nie jest szybko, bo się zakrztusisz - powiedziała mama parząc herbatę w ulubionym kubku. - Wychodzisz? - spojrzała na mnie z nad okularów.
Skończyłam jeść tosta. Wytarłam usta w ręcznik papierowy i dokończyłam napój.
- Tak. Z Tamarą.
Rodzicielka skinęła tylko głową i wręczyła mi banknot dziesięciodolarowy. Wybiegłam z domu wcześniej zakładając niebieskie koturny. Napisałam Tamarze sms'a:
,,Tak, wyjdę. Wszystko opowiem ci na spacerze. Spotkajmy się pod Twoim domem."
Po niecałych pięciu minutach stałam przy furtce Stevens'ów. Puściłam przyjaciółce sygnał i już po chwili wybiegła z domu w kwiecistej sukience i słomianym kapeluszu. Ona zawsze była taka dziewczęca i miała większe powodzenie u chłopaków. Na przywitanie przytuliłyśmy się mocno. Podążałyśmy w kierunku centrum handlowego, gdy Tamara nagle coś zauważyła.
- O Boże, Sophie! - wrzasnęła przystając.
- Co się stało?! - wystraszyłam się.
Przyjaciółka wskazała na moją prawą dłonią ozdobioną mnóstwem bransoletek. Nie zauważyłam nic nadzwyczajnego.
- Co? - wzruszyłam ramionami.
- Twoja bransoletka. Ta niebieska!
Przyjrzałam się ozdobie i doznałam szoku. Ta bransoletka... nie należała do mnie. Co prawda są robione na zamówienie z wygrawerowanym imieniem w każdym centrum, ale wcale nie tak dużo osób ją ma. Na bransoletce widniało imię ,,Niall". Już na koncercie zauważyłam tę bransoletkę. Rzuciła mi się w oczy. Nie dostrzegłam wtedy imienia, ale teraz widziałam je wyraźnie. Gdy Niall pomagał mi wstać obie bransoletki spadły na ziemię i zapewne wtedy je pomyliliśmy.
- Co mam zrobić? - przeczesałam palcami włosy.
- To tylko bransoletka - Tamara uspokoiła się i machnęła dłonią. Ruszyła naprzód.
- Nie mogę tak! - zatrzymałam ją. - Muszę ją oddać!
Przyjaciółka na moment zamknęła oczy i złożyła ręce jak do modlitwy. Uchyliła powieki, pytając z politowaniem:
- A wiesz w ogóle gdzie mieszkają Horan'owie?
Pokręciłam głową. Nie wiedziałam co robić. Pozostało mi tylko szukać, któregoś z chłopaków z zespołu i tak dostać się do Niall'a. Najpierw postanowiłyśmy, że w południe przeszukamy restauracje i kawiarnie.
~ * ~
Nie znalazłyśmy go. Całe popołudnie spędziłyśmy na szukaniu któregoś z zespołu. Na nic. Wieczorem mama poprosiła mnie, bym poszła na niewielkie zakupy do pobliskiego marketu. Wybierałam właśnie herbatę, gdy dostrzegłam znajomą sylwetkę.
- Louis! - zawołałam.
Chłopak błyskawicznie wyskoczył zza regału i przyłożył palec do ust poprawiając włosy schowane pod czapką. Włożyłam herbatę i kawę do koszyka nie spuszczając wzroku z szatyna.
- Cicho... - szepnął podchodząc bliżej mnie. - Muszę zrobić zakupy, a boję się, że ktoś mnie rozpozna! Wiesz jakie to straszne, Sally? - uniósł brwi.
Zmierzyłam go wzrokiem, zirytowana.
- Sophie - poprawiłam. - Wiesz może gdzie jest Niall? - ruszyłam do działu ze słodyczami.
Chłopak dorównał mi kroku. Zamyślił się.
- Gdzie może być Horan? - zapytał sam siebie drapiąc się po brodzie. - Sprawdzałaś u niego w domu?
- W domu?! - spojrzałam oszołomiona na chłopaka. - A skąd ja mam wiedzieć gdzie on mieszka?!
Lou wyraźnie zdziwiony odłożył czekoladowe ciastka na miejsce i spojrzał mi w oczy. Żeby zrobić to samo musiałam spojrzeć w górę.
- Myślałem, że jesteście przyjaciółmi - wyznał. - Co prawda mówił o tobie tylko po koncercie, ale mówił tak, że miałem powody, by tak sądzić.
- Rozumiem - wrzuciłam do koszyka paczkę biszkoptów, nutellę i dżem. - Ja jestem tylko jego fanką... - mruknęłam nie spoglądając na Tomlinsona.
Cofnął się o krok wypuszczając powietrze ze świstem.
- Serio? No, ale wiesz... nie taką, która...
- Nie! No co ty?! - oburzyłam się. - Po prostu od dawna bardzo lubiłam wasz zespół. To, że Niall na koncercie podał mi mój aparat, lub to, że weszłyśmy za kulisy... to był zupełny przypadek! Ale potem Niall mnie zawołał. To jego wina...
- Nie, no spoko - uśmiechnął się znów podchodząc. - Zaprowadzić cię do Horan'ów?
- Jeżeli to nie kłopot.
Ruszyliśmy do kasy. Na widok Louis'a kasjerka uważnie prześwidrowała go wzrokiem szepcząc, że skądś go kojarzy. Gdy Lou zapłacił za swoje zakupy szybko wybiegliśmy z marketu. Na parkingu przed budynkiem stał sportowy, czarny samochód, do którego podbiegł Louis.
- Wsiadasz? - zapytał.
Uniosłam siatkę z zakupami.
- Muszę odnieść to mamie - wytłumaczyłam.
- Podwiozę cię. Odstawisz zakupy i pojedziemy do Niall'a.
- Jasne - wsiadłam na przednie siedzenie pasażera i zapięłam pas. Podałam chłopakowi mój adres.
Louis ruszył z parkingu z piskiem opon. Nie wiedziałam, że taki z niego pirat drogowy, do póki kilku kierowców nie zatrąbiło na niego na drodze. Po niecałych dwóch minutach pojazd Tomlinsona zatrzymał się pod moim domem. Szatyn zaczekał na dole, a ja pobiegłam dać mamie zakupy. Gdy znowu byłam na dole, Louis kończył palić papierosa.
- Palacz - skwitowałam wsiadając do samochodu.
Zdeptał peta czubkiem buta i zajął miejsce przed kierownicą.
- Z zespołu nie pali tylko Liam - mruknął. - Nie wiesz? - odszukał swoimi niebieskimi oczami mojego wzroku.
- Teraz wiem - uśmiechając się uciekłam wzrokiem na ulicę. - Jedziemy? - niecierpliwiłam się. Obróciłam na nadgarstku niebieską bransoletkę.
Louis spojrzał na nią, ale chyba nie zauważył imienia, bo zapytał:
- A co chcesz od Niall'a?
- Przypadkowo zamieniliśmy się bransoletkami - westchnęłam wzruszając ramionami.
Chłopak pokiwał głową ze zrozumieniem i ruszył z podjazdu. Nagle zadzwonił jego telefon. Udało mi się zobaczyć wyświetlone na ekranie telefonu imię ,,Harry". Uśmiechnęłam się w myślach. Lou odebrał, ale mruczał ciągle tylko jakieś ,,mhm". Dopiero na końcu, powiedział, że będzie.
- Co chciał? - zapytałam, choć wiedziałam, że nie powinnam.
- Próba - odparł. - Pojedziesz z nami? Nie ma czasu. W samochodzie pogadasz z Niall'em - powiedział.
Przewróciłam oczami krzyżując ręce na piersi. Ale musiałam to zrozumieć. Mieli zespół. I miliony fanek. Nie mogli opuścić ani jednej próby ze względu na mnie. Czułabym się winna.
- Wy coś kręcicie... - mruknął nagle chłopak.
- Co?! - oburzyłam się. - Nie! My się ledwo znamy! Muszę mu oddać bransoletkę.
- Ta - dodał gazu. Nagle pojazd zatrzymał się przed pięknym domem. - Wiem, że coś do niego czujesz - dodał i wysiadł z samochodu.
Zrobiłam to samo. Nie odpowiadając na jego głupią zaczepkę ruszyłam za nim. Budynek wewnątrz był równie piękny jak na zewnątrz. Duże pomieszczenia, piękne schody, obrazy, lustra, ozdoby. Byłam pod wrażeniem. Louis jednymi z krętych schodów pobiegł na górę. Gdy zatrzymaliśmy się na górze zapukał do jednych z drzwi. Otworzył nam wysoki chłopak. Miał ciemne włosy i nie wyglądał na nastolatka.
- Siema, Greg! - przywitał się Lou.
- No siema, siema - odparł tamten. - Co jest?
- Jest Niall?
- No. Wejdźcie - otworzył szerzej drzwi mierząc mnie wzrokiem.
Ze sporego przedpokoju ruszyliśmy szerokim i długim korytarzem do pokoju Niall'a, z którego dobiegały dźwięki gitary. Zapukałam środkowym palcem. Instrument ucichł. Usłyszałam kroki. Drzwi się otworzyły. Na mój widok Niall najpierw się skrzywił, potem zmieszał, a dopiero na koniec uśmiechnął. Gdy weszliśmy do pokoju zauważył Louis'a, który wcześniej chyba poszedł pogadać z Greg'iem.
- Sophie, tak? - upewnił się, a gdy przytaknęłam kontynuował: - Co tu robisz? I to z... nim... - skrzywił się, a widząc minę Louis'a roześmiał się.
- Patrz na siebie - prychnął ,,oburzony" Lou. - Idę do Greg'a. Nie będę wam przeszkadzać. Yy... - spojrzał na blondyna - Zaraz jedziemy na próbę!
Uśmiechnęłam się w podzięce. Gdy drzwi się za nim zamknęły zwróciłam się do Niall'a.
- Jak pewnie zauważyłeś zamieniliśmy się bransoletkami. Nie wiem... dość dziwne, ale szukałam cię wszędzie, bo koniecznie chciałam ci ją oddać.
- Dlaczego? - roześmiał się.
- Nie mam pojęcia - wzruszyłam ramionami ściągając ozdobę z nadgarstka. Podałam ją blondynowi, a on oddał moją. - Dziwny wypadek - skwitowałam.
Niall uśmiechnął się szeroko, a lazurowe oczy błysnęły szczęściem.
- To nie wypadek - powiedział. - Zrobiłem to celowo.
Zamurowało mnie. Czy to miało jakikolwiek sens?
- Ale... po co? - uśmiechnęłam się z zakłopotaniem.
- Bo chciałem cię jeszcze spotkać - odpowiedział.
Moje usta rozszerzyły się w szczerym uśmiechu. Jego piękne oczy wpatrywały się w moje. Próbowałam w nich coś odnaleźć. I odnalazłam.
Fascynację.
_____
Mam nadzieje że podoba wam się nowy nagłówek. Wykonała go moja współprowadząca Andzia (ulicznyflowxd). Nad rozdziałem pracowałam kilka dni i mi osobiście bardzo się podoba. Ale wydaje mi się, że troszkę za dużo tu Louis'a. Zobaczymy co będzie w kolejnej części. Pozdrawiamy, Emi i Andzia!
ale sie wczytalam swietne napewno zajrze znowu :)
OdpowiedzUsuńsuper rozdział, taki długi, tak się wczytałam, że nie wiedziałam, że to już koniec. ^^ czekam na kolejny rozdział. ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział . Czekamy na następny . I zapraszam do nas
OdpowiedzUsuń1d1daniaola1d.blogspot.com
Bardzo spodobał mi się twój blog. Czuję, że zostanę tu na dłużej
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału to naprawdędobry . Chociaż nie mogę rozgryść Nialla. Po za tym fajnie go wykreowałaś :)
Przepraszam, nie znalazłam miejsca by zostawić powiadomienie.
OdpowiedzUsuńTak jak prosiłaś informuję cię o nowym rozdziale na: http://zabojczy-sen.blogspot.com/
Zapraszam serdecznie i liczę na twoją opinię.
Pozdrawiam.
Kiedy następny ? :)
OdpowiedzUsuń